Religia – jak ją rozumieć?

Moją podróż z katolicyzmem można zacząć właściwie od początków mojej egzystencji na tym ziemskim bycie, czyli od kiedy pamiętam. Moja cała rodzina wyznawała tą religię, może nie aż tak gorliwie, ale jednak. Ja i moje starsze rodzeństwo uczęszczaliśmy od zerówki do katolickiej szkoły., dlatego zawsze czułam jakąś mistyczną, religijną więź ze światem i oczywiście co się z tym wiąże masę, masę pytań…

 

Wiara – czym ona jest? 

Wiara z punktu widzenia niektórych jest największym poświęceniem, cnotą. Może największą wartość w życiu albo jedyną szansą na szczęśliwe życie pośmiertne. Według badań ludzie wierzący są szczęśliwsi niż taki przeciętny ateista. Ale dlaczego tak jest? Dlatego, że Bóg daje im więcej szczęścia? Możliwe, tej tezy nie zaprzeczę i nie potwierdzę. Jednak ważniejsze jest tu same nastawienie, że ludzie mają cel w życiu, coś do czego pragną dążyć. Wiara daje nadzieję, co jest naprawdę potrzebne każdemu z nas. Skrawek nadziei, pomimo wielu wątpliwości, jednak widzą w oddali to lekko migocące światełko w tunelu. Piękne wyobrażenie.  

Czy jednak naprawdę potrzebujemy mistycznych przepowiedni, żeby wierzyć, że mamy sens, że to wszystko co nas otacza, ma jakiś głębszy sens? Nie chcę teraz kategorycznie zaprzeczać istnieniu Boga, jednak rozważam taką możliwość, jak każdy z nas w pewnym momencie życia. 

Mój punkt widzenia 

Ja jednak wierzę, że jest kawałek magii w każdym z nas. Każdy z nas ma coś niezwykłego do zaoferowania. Mamy duszę. Dusza, brzmi dobrze, ale co to jest? Według mnie dusza to właśnie ten mistyczny “Bóg”. Czyli właściwie każdy z nas ma Go w sercu. Spoglądając na każdego człowieka widać to coś, to coś widać w błysku oczu\u, w delikatnym uśmiechu czy malutkim geście dłoni. Widać to wszędzie, jesteśmy z tego zbudowani. “Z prochu powstałeś w proch się obrócisz”, ale moim zdaniem jest są to raczej drobiny brokatu, który świeci się tysiącami barw.  

Dlatego sądzę, że Bóg jest czymś więcej niż wyznaniem. Nie powinnyśmy się skupiać na tej bezcielesnej, wszechmogącej istocie jako o bezwzględnym władcy, do którego nigdy nie zdołamy dotrzeć, któremu nie jesteśmy godni wiązać rzemyków u stóp. Wolę spojrzenie, że ten “Bóg” może być wiatrem, światłem, ciepłem, ale i cierpieniem, zimnem, strachem. Jest w nas, w istotach tak nadzwyczajnych, jak to tylko możliwe. 

Modlitwy 

Nigdy nie rozumiałam modlitw. Nadal ich szczerze nie rozumiem. Na lekcji religii siostry zawsze mi powtarzały, że to wyraz miłości do Pana Boga. Jednak jak za każdym razem próbowałam wsłuchać się w zdania, które brzmiały mi bardziej na strach przed wielką i karzącą ręką tego ów “miłosiernego” władcy. Pewnie i tak niewiele osób wie, co mówi, wypowiadając z pamięci słowo po słowie modlitwy, a każde wypowiedziany wyraz zostaje wypluty bez najmniejszego przywiązania emocjonalnego, jakby to była kara, na pewno nie wyraz miłości czy czułości wysyłanych do Pana Boga. Gdybym ja Nim była i słyszała jak dzień w dzień cała szkoła, podczas modlitwy porannej czy wspólnej mszy, okazuje mi w ten sposób wyraz największego szacunku oraz bezwzględnej miłości to chyba roześmiałabym się w twarz takim osobom. Ja, na przykład, modlitwę poranną czy wieczorną odmawiałam zawsze będąc myślami daleko, daleko stąd. Czy jest sens w ogóle takiej modlitwy? Jeżeli miałabym się już modlić to wolałabym wymyśleć własne słowa, które naprawdę dla mnie coś znaczą, mogłabym się do nich odnieść, poczuć jakieś emocje i nawet wzruszyć się. Mieć jakąkolwiek inną minę oprócz tej znudzonej, bez wyrazu, bez najmniejszego zrozumienia. 

Instytucja kościoła 

Odgrywa na pewno dużą rolę w naszym polskim społeczeństwie. Jest to dla mnie tak niepojęta instytucja, bo jak mogą wiedzieć Ci ludzie, którzy ustanawiają prawa kościelne, co powinnyśmy zaliczać do grupy dobre, a co powinnyśmy oddzielać i wrzucać do worka z wielkim napisem złe. A jeszcze częściej te ogólne, chrześcijańskie poglądy zamieniają się w tak subiektywne, ponieważ w większości księża  nie potrafią tego odróżnić. Jak można odróżnić w religii opinię od faktu, jeżeli wszystko powinnyśmy brać na wiarę? Kolejne błędne koło. Mówi się dzieciom wiele bzdur, które zmieniają punkt widzenia. Albo i nie, nawet nie dzieciom, ale dorosłych wpędzając w poczucie winy czy wykluczenie społeczne. Zgadzam się z tym, że ogólne dobro da się zamknąć w pewne wartości i zakazy, lecz to już podchodzi pod zasady moralne. 


Nie chcę tym wpisem mówić teraz czy warto wierzyć, czy może religia jest bezsensowna. Jednak oprócz takich podstawowych religii możemy budować swoje własne przekonania, poglądy czy wartości i niekoniecznie przypisywać je do wiary. Możesz tworzyć swój własny sens, słuchając się siebie, własnego głosu rozsądku, niekoniecznie ślepo podążać za tłumem, nawet jeżeli ten tłum stanowi prawie całe polskie społeczeństwo. 

Do zobaczenia misiaki!

2 myśli w temacie “Religia – jak ją rozumieć?

  1. Przejawem Boga w nas wszystkich, jest dostęp do prawa kreacji! Który czy wierzysz czy nie, on się wydarza. TU I TERAZ PERNAMENTNIE. Gdyż jest to prawo uniwersalne.

    Natomiast gdy człowiek staje się świadomy, ów mocy w nim… Wtedy następuję głębsze połączenie. A na wierzch wyłania się wolna wola. I wtedy zaczynasz rozumieć, że dotychczas byłeś/aś przyczyną wszystkich sytuacji, zjawisk, nawet postrzegania ludzi, w swoim życiu. W swojej manifestacji rzeczywistości. Dziś wyzwaniem społeczeństw, jest zrozumienie, że jesteśmy tak ważni! Tymczasem w szkołach wmawiają nam… Zdobądź status, zdobądź pracę. Wykształcenie. A następnie na poziomie społecznym, zdobądź samochód, pieniądze. Styl. I ta gonitwa, oddala ludzkość do przybliżenia się tej prawdy. Ludzie idą do kościoła by zwyczajnie odbebnić swoje. Większość nawet nie wierzy. Robią to bo tak wypada. I powstaje wygodna strefa komfortu znana nam jako – przynależność do grupy.

    Problemem jest to, że religia to dogmaty. Za czym głęboko kryję się strach.

    Tylko duchowość jest wolnością. Zrozumieniem. Miłością.

    Dobry artykuł, gdyż pobudza do myślenia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wydaje mi się, że wiara to dar. Ci którzy go mają przyjmują jako coś oczywistego. Ci, którzy go nie mają choćby nie wiem jak się starali i chcieli jej nie wyczarują. Wiara to wynik pewnego … doświadczenia istnienia Boga. Nie ma to dla mnie nic wspólnego z dogmatami, nauką o religii. Modlitwa to chyba … hmm potrzebny człowiekowi czas na wsłuchanie się w istotę bycia człowiekiem. Bogu do niczego modlitwa niepotrzebna chyba jest. Przeszłam drogę od … niechodzenia do kościoła, przez bycie bardzo kościołowym człowiekiem do … miejsca w którym jestem teraz. Czuję się nie u siebie w kościele i w Kościele, nadal jednak wierzę w Boga.

    Polubienie

Odpowiedz na wmroku Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: