Czemu wszyscy jesteśmy ofiarami autoagresji?

Często chcemy się karać. Lubimy to, ponieważ każdy z nas, w głębi duszy jest poniekąd masochistą. Wyżywamy się na sobie psychicznie, wypominając i wspominając dla nas nieprzyjemne, niekiedy niezręczne sytuacje. Równie często czujemy fizyczny przymus, żeby sobie coś zrobić, pokazać, jak bardzo siebie nie lubimy, aby trochę się nad sobą poznęcać. Dać sobie karę, jak rodzice nam dawali w dzieciństwie szlaban, lecz trochę bardziej w niezdrowy sposób, myśląc, że zasłużyliśmy tylko na najgorsze. 


Aspekt fizyczny 

Można tu się rozpowiedzieć o cięciu się, ale to temat długi jak rzeczka, który wymaga oddzielnego postu. Jeżeli jesteśmy na siebie już mocno wkurzeni, pragniemy dać upust naszej złości, nie tylko wymyślając na siebie i bijąc się w myślach, ale również pokazując to całemu światu. Tak to ja tu stoję, zła na siebie, wypełniona poczuciem winy, z setkami niepochlebnych i autodestrukcyjnych myśli, które tylko wyniszczają mnie z każdym kolejnym dniem. Trzeba coś zrobić. Poczuć, że ta złość jest prawdziwa. Pierwsza rzecz, jaka przychodzi nam na myśl to żyletka, ale nie chcemy od razu podciąć sobie żył, ale raczej zrobić ślad, może żeby ludzie nam współczuli, może żebyśmy po prostu czuli cokolwiek. Ale to nie jest wszystko, na pewno wiele z nas, jak nie wszyscy, byliśmy na przedziwnych dietach, w których potrafiłeś wytrwać żałośnie krótki czas. Patrzymy na siebie w lustro i jesteśmy przepełnieni nienawiścią do siebie, że się tak zapuściliśmy, że zjedliśmy o jeden kawałek ciasta za dużo, że jemy takie świństwa i że jemy w nadmiernych ilościach. Wypełnieni tą goryczą chcemy siebie ukarać, stosując najgorszą możliwą dietę, która, na przykład polega na jedzeniu samych warzyw i owoców, ograniczenia się do 500kcal dziennie albo jeszcze gorzej, na głodówce. Najczęściej oczywiście powracamy szybko do naszych starych, niezdrowych nawyków, co daje nam pretekst tylko, do tego, żeby być jeszcze bardziej złymi na nas samych. “Nie dość, że jesteś grubą świnią, to jeszcze nie potrafisz w niczym wytrwać, w swoich postanowieniach!” Jednak spoglądając na to z nieco rozsądniejszej perspektywy, te postanowienia są w większości nierealne. Wymagamy od siebie wszystkiego w tak krótkim odstępie czasu, chciwi na osiąganie łatwych i przyjemnych celów.  

Nie wymagamy tak dużo od nikogo, jak właśnie od siebie samych. Uspokój się, weź kartkę i pomyśl o realnym planie działania. Nie bądź zły, jeżeli za pierwszym razem coś nie wyszło, wtedy masz okazję do zrobienia nowego planu, dokonaniu jakiś zmian, które za drugim podejściem mogą przeważyć o osiągnięciu wybranego celu. Porażka nie jest tu żadną wymówką. Jeżeli raz Ci się nie udało, dlaczego nie możesz spróbować ponownie? Jeżeli to rzeczywiście jest dla Ciebie tak ważne próbuj i próbuj, co Ci szkodzi? 

Aspekt psychiczny 

Uwielbiamy siebie męczyć. Nie myśl też sobie, że Twoje myśli w żaden sposób nie oddziałują na Ciebie. To nie jest jakiś nieistniejący wymiar, lecz ma realny wpływ na Ciebie. Odnalazłam taką zależność, że im bardziej jesteś wredny dla siebie, tym bardziej jesteś nieprzyjemny też dla Twojego otoczenia. Jeżeli nagminnie sobie wyrzucasz musisz znaleźć jakieś ujście tej całej złości i albo obrażasz się na calusieńki świat albo masz cięty język w stosunku do rodziny i przyjaciół, a może i nawet do kompletnie Ci obcych ludzi, którzy Bóg wie, co Ci zrobili. Twoje myśli są połączone z Twoim nastawieniem, możesz nienawidzić siebie i całego świata wokół albo zacząć akceptować swoje błędy i niedoskonałości, które nagminnie występują, będąc częścią tego wszystkiego, tego chaotycznego, lecz przepięknego świata. 

Warto zauważać swoje błędy i wady, ale co z tego, jeżeli tylko wiesz, że je masz i sobie to wypominasz za każdym razem. To bez sensu! – jakby żyć ciągle w tej samej chwili. Nie utknąłeś w pętli czasu, ale masz magiczną zdolność do zmieniania wielu rzeczy, za pomocą działań, które wcześniej wymyślisz. Jeżeli już to zostało całkowicie odkryte, to chyba nie jest to jednak taką czarną magią.  

Nie wykańczaj się myśleniem, zawsze znajdzie się rozwiązanie, ale punkt w tym, żeby znaleźć takie, które Cię usatysfakcjonuje. Możesz całe życie mieć wiele kompleksów w aspekcie wizualnym Twojej osoby. Co możesz więc z tym zrobić? Umalować się. Zrobić operację plastyczną. Zakryć tatuażem. Żadna z opcji Cię nie usatysfakcjonowała? – więc pozostała ostatnia. Akceptacja! Więcej nie wymyślisz. Spójrz na swój nos – za długi. Ale nie chcesz zrobić operacji, bo to Twój nos i nie chcesz go zmieniać. Zacznij więc traktować go jako część Ciebie, nieodłączną, nawet wyróżniającą, a może w przyszłości zaczniesz na to patrzyć jako swój atut.  


Podsumowując, świat i tak jest już wystarczająco wymagający i ciężki, więc nie dowalaj sobie albo przynajmniej ogranicz wyrzuty do niezbędnego minimum. A jeżeli coś Ci wybitnie nie pasuje, zmień to. Jak najprędzej, żeby czuć się po prostu lepiej, bo po co ciągle żyć w dołku. Nikt nie lubi słuchać gadaniny w stylu “jak bardzo siebie nie lubię” i zapamiętaj to, nikt Ci tak naprawdę nie pomoże. Sam sobie możesz pomóc, jeżeli dojdziesz do tego, że rzeczywiście chcesz, żeby było lepiej. Tak więc życzę Wam, moi drodzy czytelnicy, aby u was było tylko lepiej. 

Do zobaczenia, misiaki! 


Jeszcze tylko taka mała dygresja, żebyście się mogli uśmiechnąć pod nosem. Istnieje coś takiego jak autoalergia w języku polskim, co jest synonimem autoagresji. Wyobraźcie to sobie. Zamiast sformułowania nie lubię siebie, można używać mam alergię na swoją osobę. Ale to brzmi… 


One thought on “Czemu wszyscy jesteśmy ofiarami autoagresji?

  1. istnieje istotnie takie pojęcie jak autoalergia.
    Ale z lubienie bądź nielubieniem nie ma ten patomechanizm raczej niewiele wspólnego, nieprawdaż? A w zasadzie zupełnie nic.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: